To będzie dość długi wpis, ale w nim wyjaśnię dlaczego będzie mnie mniej w wirtualnym świecie... Możliwe, że nikt tego nie przeczyta, ale ja chcę o tym napisać.
Jest 0:35 dnia 10 maja 2012 roku.
Właśnie zaczynam się uczyć, chociaż miałam na to cały dzień, bo nie byłam w szkole.
*Chciałabym wprowadzić w swoje życie coś nowego, a zrezygnować ze starych przyzwyczajeń*
“Nieważne, ile razy upadniesz - Ważne, ile razy się podniesiesz.”
Szczerze mówiąc to nie jest wcale tak kolorowo jak prezentują się tutaj moje codzienne wpisy. Może nie mam problemów takich, jakie niektórzy z Was posiadają, ale i tak chciałabym coś
*zmienić*, ponieważ nie czuję się dobrze, gdy jest tak jak jest.
W domu ciągle kłócę się z rodzicami. A to szklanka nie wyniesiona, a to bałagan w pokoju, a to naczynia nie umyte. Niby błahostki, ale właśnie z takich błahostek
*rodzą się potężne awantury*, przez które nie odzywamy się do siebie nawet parę dni. Mam dość krzyku.
Największy problem mam
*z samą sobą*. Mam wielkie ambicje i plany na przyszłość, ale jest coś, co bardzo utrudnia mi realizowanie tej drogi. Może będę się powtarzać, ale
*naprawdę zauważyłam*, że jestem uzależniona od internetu i komputera. To tak jak palacz ciągle myśli "zapaliłbym sobie", a alkoholik "muszę coś wypić".
Rano wstaje - włączam komputer. Przychodzę ze szkoły - włączam komputer. Po jakiś 4 godzinach go wyłączam, ale po chwili przypomina mi się, że jeszcze miałam coś zrobić i zielona lampka znów się zapala, co skutkuje tym, że następne 4 godziny spędzam przez komputerem.
*To obłęd*
Przecież
*da się bez tego żyć!* I mieć ustaloną granice czasu...
Chciałabym nauczyć się słówek z angielskiego z moich trzech repetytoriów, zapamiętać wiedzę z WOSu, która będzie mi potrzeba na maturze, zacząć naukę hiszpańskiego, a w trzeciej klasie zdać CAE...
Tak, jestem w 3 gimnazjum, a już myślę o maturze. Dlaczego?
*Człowiek uczy się na błędach*. Będąc w gimnazjum mogłam uczyć się systematycznie, mogłam nie mieć problemów z niczym, jednak lenistwo wygrało. Często mówiłam sobie "Pieprze to! I tak nigdy w życiu mi się to nie przyda", a to było błędem. Zazdroszczę koleżankom, które nie mają problemów z niczym. Są dla mnie przykładem.
Chcę być mądra, chcę dostać się na dobre studia i chcę znaleźć wyśmienitą pracę - najlepiej za granicą. Chcę nauczyć się 3 języków obcych. To mi da wiele możliwości...
*Jeśli teraz nic z tym nie zrobię to potem może być już za późno*
*Co mi da życie wirtualne?* NIC.
Mam te wszytskie photoblogi, twittery, facebooki, blogi. Kiedyś mi się to znudzi i
*nie będzie ani mnie po jednej, ani po drogiej stronie*. Będę nikim.
Nie chodzi tylko o naukę.
Nie wychodzę z domu "bo internet mnie potrzebuje", nie rozmawiam z rodziną, nie bawię się z bratem.
Cierpię.
*Przepraszam* że nie będę Was często komentowała. Co sobotę zrobię sobie "parę godzin z Pingerem" i nadrobię zaległości.
Wpisy będę dodawać. Czasem z telefonu, czasem z komputera.
Pora coś zmienić. Nie chcę mieć cały czas wyrzutów sumienia, że nic nie robię.
P.S. Kocham Was, naprawdę. Jesteście moimi przyjaciółmi, wirtualnymi, ale kto wie... może kiedyś przyjdzie czas, że się spotkamy, porozmawiamy... Każdy z Was jest wyjątkowy. Dajecie nieziemską siłę i motywacje do działania. Każdy na inny sposób i to jest piękne.
Jest godzina 02:00.
*Cheryfication.*
-
dontfeedme:
-
RAF.:
-
Lady Mag:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›